Ten bijący z poniższego obrazka spokój był w rzeczy samej aż tak stoicki, że nawet sygnalizowana chwilowa rozłąka z polskimi kurami nie zdołała zakłócić nowej SPP EKSPEDYSZYN.
Znoszone przez nie jaja ponownie zastąpiły owoce morza i najlepsze na świecie espresso. Więcej kulis co do miejsca i celu wyprawy odsłaniać na razie – jak to mówią Rosjanie – nielzja.
Do czasu premiery nowej kolekcji naszego drogiego klienta i ujawnienia oficjalnego makingof-a (coming really soon !) niewtajemniczonym pozostawiamy spekulacje gdzie i po co nas znowu poniosło.
Czy było fajnie ???
JJJ…
Dla sprostowania podaję, że widoczna na paru klatkach panda nie powinna sugerować, że tym razem przyszło nam robić sesję w Chinach.