Jak się nie nudzić w SPP – instrukcja by Paulina Wierzgacz.
W oczekiwaniu na ‘krzesełko’ – ów termin oznacza krzesło znajdujące się najbliżej Romana, kto na ów krześle zasiądzie ten ma prawo do mowy. A że w SPP jesteśmy rozgadani i każdy chce rozgłaszać swoje egzystencjalne wywody, rozpacze odnośnie depresji fotograficznych, modelingowych – i nie tylko – każdy czeka na swoją kolej na ‘krzesełko’. Niestety ‘krzesełko’ zazwyczaj jest zajęte, a ponieważ się kochamy jak rodzina niczym z familiady, nie toczymy boju, lecz grzecznie czekamy na swoją kolej.
Tak było i tym razem. Grzecznie czekaliśmy, ale odezwała się nuda. Jak się okazuje nuda może bywać inspirująca …
Oczekujący udali się do garderoby. Na początku grzecznie – hu hu, ha ha, wszystko pięknie i subtelnie. I nagle z góry zaczęła się toczyć śnieżna kula…
Asia: – Zróbmy coś.
Głos w tle: – Ale co?
Asia: – Nie wiem… coś…
I tu wkraczam do akcji. Mimo bardzo uciążliwej migreny natchnionym ruchem ręki złapałam jakiś fioletowy gorset, który następnie wylądował na Chlebowskiej. O suszarka, do rozwianych włosów. Dobra. Wciąż za mało.
W międzyczasie – jak to w garderobie – Olaf się przebierał – hrhrhrhr… a że miał pasek i był Olafem wepchnęłam go na scenę. Z początku podpytywał nieśmiało – „No, ale co teraz?”, ale już za chwilę wszyscy uczestnicy tego nielegalnego zgromadzenia wyśmienicie się rozkręcili i działali. Były lasery, różowe darmowe enejrdżajzery, sto tysięcy synchronizujących się fleszy, nowe modelowe ciacho od Kasi Cygańskiej – Michał? – krzyki, wrzaski i oklaski. Jednym słowem – SPPecjalni się bawili… w sesję. Każdy okazał się być zacnym modelem/modelką w wampirzo-perwersyjnej sesyjce, wczuliśmy się w klimat i nie obyło się bez wspólnych zdjątek. No i w końcu Roman został porwany przez te wygłodniałe dialogu potwory.
Check out.
Swoją drogą ciekawe jak to co działo się w garderobie mogło wyglądać z sąsiednich okien…
